(OSIEK powiat ŚRODA ŚLˇSKA) W grudniu nieznani sprawcy podpalili dwa autobusy. W marcu spalili passata pod domem. Teraz podłożyli “bombę” pod sklep spożywczy. Tyle nieszczęść spotkało w ciągu ostatnich miesięcy Mieczysława Malca z Godkowa.
W sobotę rano sprzedawczyni jak zwykle otworzyła sklep. Od progu poczuła gaz. Od razu powiadomiła właściciela. I ruszyła machina: policja, straż pożarna, pirotechnicy.
- Butla gazowa stała tuż przy tylnym wejściu do sklepu. Podłączona rurka przez kratkę wentylacyjną wchodziła do środka – opowiada jeden z mieszkańców Osieka. Zapewne efekt miał być taki, jak przy ulatniającym się gazie w mieszkaniu. Zaiskrzy i wybucha.
- Niedawno wymieniałem tylne drzwi. Zlikwidowałem próg, na dole jest szpara. Dlatego w środku nie było tyle gazu, jak w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu – opowiada Mieczysław Malec, właściciel dwóch sklepów, firmy przewozowej.
Osiek – niewielka miejscowość w powiecie średzkim. 35 kilometrów od Wrocławia. We wsi dwa sklepy, dyskoteka. Niegdyś prosperował przydrożny bar. Teraz pozostał tylko szyld. Handlować się nie opłacało.
Sklep należący do Mieczysława Malca był sklepem od zawsze. Drugi pawilon powstał kilka lat temu, “przeżył” włamania.
- To był swój złodziej – mówią mieszkańcy.
Mieczysław Malec pierwsze pieniądze zarobił w Niemczech. Przyjechał do rodzinnej miejscowości i rozkręcił interes. Niegdyś handlował samochodami oraz nawigacją GPS. Też z obywatelami zza wschodniej granicy.
- Kiedy spalili autobusy, krążyły plotki, że to rosyjska mafia. To nieprawda – dementuje. – Sprzedawałem samochody, organizowałem konwoje, żeby bezpiecznie dotarli do granicy. Nigdy nie miałem z nimi problemów.
Przez kilka lat dowoził dzieci do szkół. Od września będzie to robił kto inny, wygrał przetargi. – Kierowcy stracą pracę mówi biznesmen. – W gminie jest niewiele możliwości zatrudnienia. Poszkodowany nie wie, kto podpalił pojazdy, podłożył “bombę”.
- Jak ktoś ma więcej od innych, jak mu się powodzi, to ludzi kłuje w oczy – podsumowuje mieszkanka Osieka (prosi o zachowanie anonimowości, “bo wszyscy się tu dobrze znają”).
Jak nas poinformował oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Środzie Śląskiej, urządzenie, które podłożono pod sklep, zadziałało, ale nie spowodowało wybuchu, bo gaz był za mało stężony.
Autor artykułu: Elżbieta Guzowska