Na początku obrad sejmiku było wiadomo: albo szpital, albo marszałek Krzysztof Prędki. – Gdybyśmy nie zlikwidowali szpitala przy ul. Rydygiera – powiedział marszałek Prędki. – To podałbym się do dymisji.
Nie podał się.
Wczorajsza sesja sejmiku była wyjątkowo burzliwa. Z dwóch powodów: głosowano nad odwołaniem marszałka, oraz likwidacją szpitala Rydygiera. Marszałka nie odwołano, a po kilku godzinach przyszło debatować nad likwidacją szpitala. Marszałek Prędki najpierw zreferował sprawę: – Likwidacja zakończy się w 2002 – tłumaczył. Szpital zostanie podporządkowany innemu, najprawdopodobniej szpitalowi przy Koszarowej. Ten zostanie rozbudowany (przeznaczono na to 6 milionów złotych) i przeniesie się tam 150 łóżek z Rydygiera. Możliwe jest, że w miejscu gdzie do tej pory był szpital powstaną zoz-y niepubliczne: zakłady opiekuńcze, pielęgnacyjne, rehabilitacyjne. Już zgłaszają się chętni. Pierwszeństwo w zatrudnianiu będą mieli oczywiście pracownicy z Rydygiera.
Po jego wystąpieniu głos zabrało wielu radnych. Niektórzy za skandal uważali fakt, że marszałek chce zlikwidować dobry szpital, inni dostrzegali winę zarządu województwa w doprowadzeniu szpitala do ogromnych długów (17 milionów).
W końcu przystąpiono do głosowania: 26 radnych za likwidacją, 3 przeciw, 8 wstrzymało się od głosów. Likwidacja stała się faktem.
- Walczyliśmy o coś innego – mówili po głosowaniu członkowie komitetu obrony szpitala. – Ci, którzy doprowadzili szpital do ruiny powinni ponieść konsekwencję.
Nie poniosą żadnych.
Co teraz będzie z pracownikami szpitala? 60 osób już dostało wypowiedzenia. Ale jak zapewnia obecny dyrektor szpitali Rydygiera i Koszarowej, Janusz Jeżak tragedii nie ma. – Personel medyczny w większości powinien znaleźć zatrudnienie – zapewniał.
Marszałek Prędki dodał, że już prowadzone są rozmowy z bankiem, który podjął się skredytować część ogromnego długu szpitala. Później trzeba będzie prowadzić żmudne rozmowy z wierzycielami co do spłaty reszty zadłużenia, które przejał urząd marszałkowski. Wiadomo, że trzeba to rozłożyć w czasie.
Obrońcy szpitala nie poddają się jeszcze: – Sprawa jest już w prokuraturze, liczymy, że uchwałę sejmiku zawetuje wojewoda – mówi Wiesław Żukowski, pełnomocnik komitetu. Co do likwidacji nie ma wątpliwości. Szpital celowo doprowadzono do ruiny finansowej. Dlaczego? W jego remont włożono ok. 3 milionów, budynek jest w dobrym stanie. To bardzo łakomy kąsek dla prywatnych inwestorów. Może stąd ta likwidacja?
Autor artykułu: (MJG)