(WROCŁAW) Kilkadziesiąt prac znanego wrocławskiego artysty Tomasza Brody, które wystawione zostały w „Galerii Dominikańskiej”, zostało wyrzuconych na śmietnik. Na wysypisku wylądowały lalki przedstawiające m.in. kardynała Henryka Gulbinowicza, Tadeusza Różewicza, Jana Miodka, Bogdana Zdrojewskiego, Jerzego Grotowskiego, a także 22 oryginalne ilustracje do książki „Zrób sobie Wrocław”.
Wystawa trwała od 13 do 16 września i połączona była z pokazami, podczas których artysta demonstrował, jak z przedmiotów codziennego użytku wykonać można znane zabytki Wrocławia oraz wybitne osobowości związane z tym miastem. Z bułek, chleba, guzików, skarpetek, rajstop, spodni, zapałek i innych przedmiotów, które towarzyszą nam na co dzień, Broda wykonał m.in. wrocławską Halę Ludową, Most Grunwaldzki, Ratusz, wrocławską katedrę, a także kilkadziesiąt karykaturalnych podobizn najwybitniejszych osobistości miasta. Po zamknięciu wystawy, kiedy artysta chciał odebrać swoje prace, okazało się, że bez jego wiedzy zostały one z Galerii Dominikańskiej usunięte i wywiezione na… śmietnik.
„Zutylizowano”
- Prawie trzy tygodnie czekałem na zwrot prac po wystawie. W końcu moja cierpliwość się wyczerpała i zadzwoniłem do firmy, która sama zadeklarowała, że przywiezie mi prace do domu. Usłyszałem jednak, że po wystawie prace nikomu nie były potrzebne, więc zostały „zutylizowane” – opowiada Tomasz Broda. – Zaniemówiłem z wrażenia. Nigdy jeszcze nie spotkałem się z przypadkiem, by ktoś postąpił z moimi pracami tak, jakby to była jego własność. Byłem oburzony, że nie powiadomiono mnie o niczym. Będę domagał się zwrotu kosztów na drodze ugodowej, ale jeśli nie dojdziemy do porozumienia, to będę szukał innych rozwiązań.
- Prace zostały rzeczywiście wyrzucone na śmietnik, bo część z nich była wykonana z bułek i gofrów, które się psuły. Z mojego polecenia pracownicy zaczęli sprzątać magazyny. Inne prace – plansze z nadrukami zostały wyrzucone przez przypadek – przyznaje Dorota Beltrani, dyrektor Galerii Dominikańskiej. – Możemy panu Brodzie zrobić odbitki tych plansz.
Nie wiedzą, co pokazują
O tym, że na wystawie Tomasz Broda prezentował oryginały, a nie kopie, których „odbitki” z definicji nie są nic warte, zdaje się nie wiedzieć nie tylko organizator wystawy „Galeria Dominikańska”, ale i współorganizator „Studio LS”.
- Pan Broda nie mówił nam, że to były oryginały. Poza tym to były prace z produktów spożywczych, krótkotrwałe – tłumaczy Lucyna Szumacher ze „Studia LS”.
- Firma, która organizowała wystawę, bez żadnego prawa zadysponowała dziełami artysty. Zgodnie z prawem autorskim, tylko autor ma prawo rozporządzać swoim dziełem, chyba że nastąpi przeniesienie prawa dysponowania dziełem na inny podmiot. W tym przypadku takiego przeniesienia nie było, dzieło zostało zatem bezprawnie zniszczone – tłumaczy Krzysztof Zuber, adwokat. – To barbarzyński akt, którego w żadnym razie nie usprawiedliwiają argumenty, że dzieło było wykonane z pieczywa czy materiałów codziennego użytku.
Bezradni?
Oburzenia nie kryją też środowiska artystyczne Wrocławia, zwłaszcza, że nie jest to pierwszy przypadek. Ponad rok temu zniszczono prace znanej wrocławskiej scenografki Elżbiety Terlikowskiej. Włamano się wówczas do jej pracowni na strychu byłego domu towarowego „Łada”, który kupiła firma „AE”.
- To, co stało się w Galerii Dominikańskiej to ewidentny brak profesjonalizmu ze strony kogoś, kto nadyma się, że będzie organizował wielką sztukę, a tak naprawdę w ogóle nie wie, czym sztuka jest – uważa Eugeniusz Get-Stankiewicz, znany artysta plastyk z Wrocławia. – Mnie także od pewnego czasu spotykają historie z niszczeniem prac. Czuję się jednak bezradny, bo próbowałem coś mówić, zwracać uwagę, na nic się to jednak nie zdało. Nie wiem, co należałoby zrobić – krzyczeć, oburzać, bawić w organizowanie ochrony, strażników? Po co to wszystko, skoro wtórny analfabetyzm estetyczny i emocjonalny wciąż trwa i jest obecny.
- Zrobienie czegoś takiego artyście, który tak bardzo kojarzy się z Wrocławiem i tak wiele swoich prac poświęcił wrocławianom, świadczy o tym, że miasto wciąż nie nauczyło się szacunku do artystów działających na rzecz jego dobra – mówi Mariusz Urbanek, autor książki „Zrób sobie Wrocław”. – Po tym czynie widać też, jak wiele jeszcze musi się nauczyć młody kapitalizm, którego stać na budowanie sobie takich pomników jak „Galeria Dominikańska”, a który nie jest w stanie nawet poszanować cudzej własności.
Nas reprezentuje
Tomasz Broda jest laureatem Nagrody Prezydenta Zdrojewskiego, reprezentował Wrocław m.in. na Targach Książki we Frankfurcie, na sesji MKOL w Seulu, na wystawie w Muzeum Karykatury w Warszawie, na Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach. Na najbliższe miesiące planowane są wystawy jego prac w Wałbrzychu i Zielonej Górze.
Autor artykułu: Dorota Hartwich